Alpy
Św. Pius X, PapieżBeatissima Virgo Maria. Dominare nostri Tu et Filius.Ultra montesHerb zakonu Kartuzów. Stat Crux dum volvitur orbisPapież Pius XII

W obronie papiestwa i nieomylności Kościoła rzymskiego


LATINITAS | MARIOLOGIA | MSZA ŚW. I KAZANIA | KSIĄŻKI W DJVU | ARTYKUŁY I KSIĄŻKI W PDF | CYTATY ULTRA MONTES | "Pod sztandarem Niepokalanej"
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
MODLITWY I MEDYTACJE  |  PISMO ŚWIĘTE  |  OJCOWIE KOŚCIOŁA  |  ŚW. TOMASZ Z AKWINU  |  KATECHIZMY KATOLICKIE  |  HERETYCY I APOSTACI
WYZNANIE WIARY  |  DLA KATOLIKÓW RZYMSKICH  |  DEKLARACJA DOKTRYNALNA

*  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *
Habentes ergo pontificem magnum, qui penetravit caelos, Iesum Filium Dei, teneamus confessionem.
Mając tedy wielkiego arcykapłana, który przeniknął niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmyż przy wierze.
(Hebr. IV, 14)
 


"Cenią dzisiaj umiejętność, ale tylko o tyle, o ile takowa da się do ziemskich korzyści za narzędzie użyć. Chcą przeto w taki sposób ją posiąść, by móc co dzień swoją wiedzę stosownie do bieżących wymagań odmieniać – to się nazywa wolnością myśli. Wolnych myślicieli wymaga postęp, tj. myślicieli, którzy swoje naukowe przekonania co dzień zmieniać potrafią, jak zmieniają odzież. Wolnych myślicieli żąda nowoczesne państwo, tj. myślicieli, którzy umieją myśleć na komendę, cokolwiek im z góry nakażą. Wolnych myślicieli wymaga loża, tj. myślicieli, którzy zarówno gotowi będą w danej chwili burzenie tronów i mordy królów naukowo usprawiedliwiać, jak dziś najuniżeniej oddają swą umiejętność na posługę Kulturkampfu i podszczuwają państwo przeciwko wszystkiemu, co do Kościoła należy, aż do biednych, cichych Sióstr miłosierdzia. Wolnych myślicieli wymaga sama umiejętność, tj. myślicieli, którym by teorie o początku i celu świata, o Bogu i nieśmiertelności duszy nie broniły wstrętu i nienawiści ku wszelkim pozytywnym chrystianizmu zasadom. Jeśli kto taką wolność odpycha, to nie człowiek swego czasu – to scholastyk! Mieć o najwyższych zagadnieniach życia jakie bądź niezachwiane przekonania, to w oczach kulturnego plemienia zbrodnia i szaleństwo". (O. Tilmann Pesch SI, Über die scholastische Bildungsmethode. "Stimmen aus Maria-Laach", 1875)

"Pod sztandarem Niepokalanej". Czasopismo rzymskokatolickie. Nr 149. Wrzesień 2022 (nowość)

"The Reign of Mary". No. 185. Summer 2022 (nowość)

"Beiträge". Nr. 165. August-September 2022 (nowość)

"Adsum". September 2022 (nowość)

Katolickie Fale. Wykład Katechizmu katolickiego (nowość)

O. Tilmann Pesch SI. Chrześcijańska filozofia życia

Konrad von Bolanden. Luter w drodze do narzeczonej PDF )

Ks. Paweł Rubon SI. Nauka o zwycięstwie Różańca świętego PDF )

Sac. Paulus Maria Quarti. Tractatus in laudem Sacratissimi Rosarii PDF )

Bp Karol Ludwik Gay, Sufragan Diecezji Poitiers. Wykład tajemnic Różańca świętego

Ks. Jakub Wujek SI, Bp Władysław Krynicki. Krótka nauka homiletyczna na Niedzielę szesnastą po Zielonych Świątkach ( PDF )

Ks. Jan Rosiak SI. 1. Chrystus mistyczny ( PDF ) 2. Idąc nauczajcie ( PDF ) 3. Tu es Petrus ( PDF ) 4. "Poza Kościołem nie ma zbawienia" PDF )

Bp Mark A. Pivarunas CMRI. Nieomylne nauczanie papieża Piusa XII i Jego świątobliwych poprzedników potępia błędy i herezje Vaticanum II PDF )

Ks. Benedict Hughes. 1. Nieuniknione podziały na widoku publicznym PDF ) 2. Bergoglio znowu atakuje! PDF ) 3. Moralne bankructwo neokościoła PDF )


NOWE ARTYKUŁY I KSIĄŻKI W FORMACIE PDF:

Ks. Marian Morawski SI. Modlitwa św. Augustyna HTM ) (nowość)

Ecclesiae Magisterium. Papież Pius IX. Akt wiary w przywileje Maryi i nieomylność Papieża HTM ) (nowość)

Ks. Antoni Krechowiecki, Doktor Teologii. Skład Apostolski według Ewangelii i Ojców Kościoła. "Święty Kościół Powszechny...". Czy być mogą i co znaczą nowe dogmaty w katolickim Kościele? - Nieomylność Kościoła i Apostolskiej Stolicy. - Wyrok powszechnego Watykańskiego Soboru. - Stwierdzenie Nieomylności Papieskiej: świadectwa Ewangelii, Ojców świętych, Soborów i całej katolickiej tradycji. - Fakt bezbłędności Papieży w rzeczach wiary. - Główne powody niechęci i wrzawy obudzonej orzeczeniem Nieomylności tej. - Faryzeizm jej nieprzyjaciół HTM ) (nowość)

Ks. Prof. Eugeniusz Dąbrowski. Wniebowzięcie Matki Bożej w świetle Pisma św. HTM ) (nowość)

Ks. Eugen Rissling. Nowe niebo i nowa ziemia. Święte relikwie jako początek eschatologicznej przemiany stworzenia HTM ) (nowość)

Ks. Alojzy Bukowski SI. Jak dokonało się odkupienie ludzkości HTM ) (nowość)

Ks. Rama P. Coomaraswamy. Obrona sedewakantyzmu HTM ) (nowość)

Antoni Małecki, Profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Karta z dziejów Uniwersytetu Krakowskiego HTM ) (nowość)

Bp Mark A. Pivarunas CMRI. Vaticanum II "w świetle Tradycji"? HTM ) (nowość)

Ks. Alban Stolz, Doktor Teologii. Rady i przestrogi na całe życie. Pamiątka dla młodzieży męskiej przy ukończeniu szkół HTM ) (nowość)

Ks. Alban Stolz, Doktor Teologii. Niezapominajki. Rady i przestrogi na całe życie dla młodzieży żeńskiej HTM ) (nowość)

List pasterski Biskupów austriackich. Znaki czasu: niedowiarstwo, indyferentyzm i praktyczny materializm HTM ) (nowość)

Dr Kazimierz KrotoskiSavonarola w świetle najnowszych badań HTM ) (nowość)

Ks. Józef Stanisław Adamski SIŻycie nadprzyrodzone duszy ludzkiej HTM ) (nowość)

Ks. Benedict Hughes CMRI. Neomaltuzjanie: Forsowanie mitu przeludnienia HTM ) (nowość)


NOWO DODANE KSIĄŻKI W FORMACIE DJVU:

Św. Robert kard. Bellarmin SI, Biskup, Doktor Kościoła. Wykład Nauki Chrześcijańskiej, ułożony z rozkazu Klemensa VIII Papieża (nowość)

Ks. Ignacy Mioduszewski. Praktyczne objaśnienia zasad wiary i obowiązków moralnych (nowość)

Sac. Cyriacus Michael Petroccia. Lux et Pax in Synthesy Dogmatica. Lectiones resumptae in Tractatus: De Deo Uno - De Deo Trino - De Deo creante et elevante - De Novissimis - De Verbo Incarnato - De Gratia Christi - De Virtutibus infusis et donis Spiritus Sancti (nowość)

O. Hieronim Savonarola OP. Rozmyślanie z Psalmu 50 (nowość)

Jakub Debout. Grzechy zaniedbania (nowość)

Ks. Dr Piotr Stach. Święty Augustyn w walce z heretykami (nowość)

W. O. J. P. Caussade SI. Zdaj się na wolę Bożą! (nowość)

Ks. Zygmunt Storchenau SI. Wiara Chrześcijanina jaką być powinna (nowość)

O. Jean Baptiste Lemius OMI. Katechizm o modernizmie według Encykliki Ojca Świętego Piusa X "Pascendi Dominici gregis" (nowość)

P. Giovanni Battista Lemius OMI. Catechismo sul modernismo secondo l'Enciclica "Pascendi Dominici gregis" di Sua Santità Pio X (nowość)

P. Anselmus Stolz OSB. Manuale Theologiae Dogmaticae. - De Ecclesia (nowość)

Św. Franciszek Salezy, Doktor Kościoła. Wskazówki i Rady na każdy dzień roku (nowość)

Bp Dawid Pilchowski SI, Doktor św. Teologii. Sto uwag krótkich a ważnych myślącym o swym zbawieniu do roztrząśnienia podanych (nowość)

*  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *

NOWOŚCI. OSTATNIO DODANE TEKSTY

(30, 24, 17 WRZEŚNIA, 30, 17, 15 SIERPNIA, 31, 15, 9 LIPCA, 29, 16, 12, 5 CZERWCA, 31, 26, 6 MAJA, 30, 23, 10 KWIETNIA, 24, 15, 11, 8 MARCA, 28, 19, 4 LUTEGO, 31, 7, 1 STYCZNIA 2022, 27, 13, 1 GRUDNIA, 23, 18, 5 LISTOPADA, 29, 9 PAŹDZIERNIKA, 30, 23, 8 WRZEŚNIA, 31, 12, 10 SIERPNIA, 20, 10 LIPCA, 29, 14 CZERWCA, 30, 24 MAJA, 30, 20, 17, 13, 4 KWIETNIA, 31, 23, 16, 9, 5 MARCA, 27, 20, 9 LUTEGO, 27, 20, 6, 1 STYCZNIA 2021)

Ks. Marian Morawski SI. Filozofia i jej zadanie (uzupełniono)

Ks. Marian Morawski SI. Filozofia... Metoda w wykładzie filozofii. (Najdawniejsza metoda dialogowa – metoda Sokratesa – sztuka heurystyczna – jej tajemnica wyjaśniona przez św. Tomasza – dodatnie strony dialogu – jego strony ujemne – o ile dziś ta forma może być użyteczną. – Metoda wykładowa – sposób wykładania Arystotelesa – wykłady jego ranne dla uczniów, wieczorne dla publiki. – Metoda dialektyczna u Scholastyków – dysputy – ich doniosłość – czemu i o ile dziś ustały dysputy? – dysputy w formie sylogistycznej – istotna ich wartość – ich wpływ na wykłady i na myślenie. – Metoda wykładowa nowomodna – wpływ ducha wolnego myślenia – prawdziwa wolność i niewola myśli – dzisiejszy stan rzeczy pod względem metody wykładowej – wnioski praktyczne. – "Mówiąc poprzednio o metodzie świętego Tomasza w Summie teologicznej, widzieliśmy, że główną myślą tej metody jest prowadzić ucznia do tego, by sam rozumem swoim przeniknął racje pro i contra i osądził z pełną świadomością rzeczy, co i dlaczego jest prawdą. Otóż na tej zasadzie oparta jest cała metoda dialektyczna scholastyków. Uczenie się, według nich, jest pracą całkiem wsobną, samodzielnym dochodzeniem prawdy; a uczenie jest tylko zewnętrznym dopomaganiem do tego samodzielnego wynajdowania: docere est adminiculari exterius inventionem discipulorum propriam. Celem więc takiego dopomagania, najpierw dzieli się przedmiot aż do ostatnich członów – bo umysł ludzki nie może pojąć od razu całości w sposób dokładny i umiejętny, ale musi część po części poznawać. W każdym takim członie rzecz zaczyna się od przedstawienia jej treści w formie pytania – w celu aby uczeń nie był na ślepo wiedziony, ale z góry wiedział i od razu zdał sobie sprawę, o co tu idzie. Zaczem musi umysł ucznia wniknąć w głąb tego zagadnienia, poznać jego trudność, wiedzieć powody odpowiedzi twierdzącej, jako też powody odpowiedzi przeczącej – i dlatego autor w swym dziele, a mistrz w szkole przedkładają najpierw racje przeciwnego zdania, toż dopiero dowody zdania własnego i odpowiedź na przeciwne. Św. Tomasz w swej Summie teologicznej ogranicza się, jakeśmy widzieli, na przytoczeniu kilku tylko racyj przeciwnych; w innych swych dziełach przywodzi ich daleko więcej; u późniejszych zaś scholastyków, mianowicie z XVI i XVII wieku każdy człon nauki zaczyna się od obszernego wykładu historycznego zdań najrozmaitszych filozofów o przedłożonym zagadnieniu i wszystkich dowodów, którymi zdania te popierano. U scholastyków dzisiejszych ta forma jest o tyle odmieniona, że treść każdego członu nauki stawia się już nie w pytaniu, ale od razu w twierdzeniu krótko sformułowanym, czyli tak zwanej tezie, która zapowiada uczniowi wniosek, do jakiego ma wykład doprowadzić. Zaczem idzie status quaestionis, tj. wyjaśnienie doniosłości tego twierdzenia i jego związku z poprzednimi i z całym tokiem nauki, tudzież pogląd historyczny na opinie różnych filozofów lub szkół filozoficznych o tej rzeczy i na główne dowody, które za tymi rozmaitymi opiniami przemawiają. Potem następuje samo udowodnienie tezy: udowodnienie to bywa albo indukcyjne albo dedukcyjne, według wymagania przedmiotu, niekoniecznie w formie sylogistycznej, ale zawsze jak najtreściwiej wyłożone; nie jest to swobodna rozprawa, ale ścisłe, dialektyczne przedłożenie dowodów, z których bezpośrednio ma wypływać twierdzenie wstępne. W końcu przychodzi zbicie zdań i dowodów przeciwnych i wyprowadzają się niektóre wnioski podrzędne czyli corollaria, z tezy bezpośrednio wynikające. Jeżeli teza udowodnioną została jako bezwarunkowo pewną, wówczas służyć może za punkt oparcia dla tez następujących – i tak cały wykład filozofii snuje się nieprzerwanym łańcuchem twierdzeń, dowodów i wniosków, podobnie jak wykład geometrii składa się z szeregu teoremów, z których każdy z osobna ściśle się udowadnia i służy za pewnik do udowodnienia teoremów następujących... Zestawiając już tę metodę dialektyczną z najnowszą i najmodniejszą metodą wykładową, dziwny widzimy kontrast. Nie wszędzie zaiste tak samo filozofia się wykłada, ale, mówiąc bez ogródki, najwięcej pono jest takich uniwersytetów, gdzie filozofia nie ma już istotnie ani profesorów, ani uczniów, ani tematu filozoficznego. Miasto profesora jest prelegent, który o pewnych godzinach odczytuje sobie z katedry filozoficznej z dobrą myślą, co mu się udało napisać – nie dbając ani wiedząc nawet, czy uczniowie korzystają i czy choć cokolwiek z jego wykładów rozumieją. Zamiast uczniów słuchacze, tj. młodzi ludzie, których jedyne przygotowanie do tych wyższych studiów zależy na tym, że się nauczyli w propedeutyce Lichtenfelsa, że filozofia jest die Wissenschaft des übersinnlich und sinnlich unterordnenden Realdualismus – a którzy zapisawszy się na filozofię, przychodzą kiedy niekiedy na odczyty profesora i słuchają, jak o żelaznym wilku, jego frazesów mglisto-uczonych i poglądów przepaścisto-głębokich. W końcu «zamiast filozofii, jak trafnie mówi znakomity w tej dziedzinie autor, treścią tych wykładów są jakieś długie i nudne wstępy, które przecież do niczego nie wprowadzają, jakieś krótkie i kuse dane z psychologii empirycznej i wreszcie jakieś niezrozumiałe poglądy na historię filozofii – właśnie tyle, ile potrzeba, by wpoić słuchaczom lekceważenie i wstręt do filozofii». Trudno nie wyznać, że w takim systemie wykładowym nie ma rzeczywiście ani systemu ani wykładu. Ale z drugiej strony jawnym jest, że taki sposób uczenia filozofii odpowiada najzupełniej duchowi wolnego myślenia, który dziś po świecie wieje. Duch ten nie cierpi żadnej bezwzględnej prawdy, żadnej bezwarunkowej pewności i chce wszystko, zwłaszcza w sferach idei, do jakiegoś relatywizmu i zmienności sprowadzić... Nic tedy dziwnego, że pod wpływem takiego ducha czasu powstała i utrzymuje się taka metoda uczenia filozofii, jakąśmy co dopiero opisali, a metoda dialektyczna ze swoją prawdą nieodmienną i nieodmiennymi prawami myśli, okrzyczaną została jako tyrania ducha. Wszelako wobec zdrowego sądu rzecz się ma całkiem odwrotnie. Niewola myśli nie jest to zależność jej od praw swej istoty i od wymagań prawdy, a wolność jej nie zależy na bujaniu samopas po manowcach wszelkich opinii, twierdząc i przecząc na przemian jedno i to samo. Ale niewolą myśli jest poddanie się jej ślepe pod powagę obcego umysłu równie mylnego, lub ujarzmienie jej pod zewnętrznym naciskiem, a wolność myśli jest to niezawisłość jej od obcych wpływów, samodzielność w rozsądzaniu prawdy. Metoda dialektyczna, wprawiając myśl w zachowanie swych własnych praw, obdarza ją, jakeśmy widzieli, prawdziwą wolnością, uczy ją sądzić samodzielnie, uchraniać się obcego nacisku, nie skłaniać czoła, jak tylko przed uznaną w pełnej świadomości prawdą. Metoda zaś wolnomyślicieli, zdejmując myśli wędzidło logiki i zwalniając ją z obowiązku dążenia do prawdy, oddaje ją w poniżającą niewolę namiętności, opinii, rządów, sofistów, deklamatorów, gazeciarzy. Jakimże sposobem dziwaczne marzenia idealistów niemieckich tak silnie zaimponowały słuchaczom i niemal całemu światu uczonemu? jakim sposobem niedorzeczności materialistów obiegają dotąd świat w postaci zdobyczy umiejętności, z aureolą geniuszu? czy te dowody przekonały te tłumy admiratorów? – Bynajmniej; – dowodów, jakeśmy widzieli, nigdzie nie było; – ale tu słyszano Hegla! a jakże Heglowi nie wierzyć? – tam czytano Darwina – a jakżeby się Darwin mógł pomylić? – ówdzie Haeckel napisał, że cały świat uczony tak sądzi – a jakże z całym światem uczonym nie trzymać? – W końcu gazety tak piszą – a gazety, to głos opinii publicznej! Oto prawdziwa niewola myśli, gdzie nie sama prawda w świetle swych dowodów występująca zdobywa przekonanie, ale już to szarlatańska wymowa, już to ciemna, niezrozumiała uczoność, już to bańka mydlana opinii. Taka niewola myśli daje się czuć we wszystkich kierunkach, z powodu braku racjonalnego kształcenia myśli; ale nade wszystko daje się czuć w filozofii, gdzie to kształcenie byłoby najpotrzebniejszym, a najmniej w nowej metodzie bywa uwzględnionym") (nowość)

Ks. Marian Morawski SI. Modlitwa św. Augustyna. PDF ) (Modlitwa św. Augustyna to przede wszystkim modlitwa do Boga, do Boga chrześcijańskiego, w Trójcy jedynego. Jego nabożeństwo szczególne, to nabożeństwo do Boga. Do Chrystusa modli się jako do Logosu, Słowa Bożego. Jego formuły odnośne są: "przyczynia się za nami, jako kapłan, modli się w nas jako Głowa nasza, my doń się modlimy, jako do Boga naszego" (na Ps. 85, 1; por. M. 245, 4 i wątpl. 382, 2). – Po wtóre modlitwa jego wznosi się do Boga jako obecnego, a obecność tę nader żywo odczuwa, jak widocznym jest z Wyznań i Soliloquia. – Dalej zwraca się, i wiernym to poleca, do Boga obecnego w duszy; "wewnątrz jest Ten, który wysłuchuje" (na Ewangelię św. Jana Tr. 10, 1 w ustępie zbliżonym do Plot. En. I, 6, 8, lecz z uzasadnieniem czysto chrześcijańskim). Dlatego nie potrzeba Go szukać zewnątrz siebie, na górach, nad brzegiem morza, lecz serce oczyszczać w pokorze, a Bóg się zbliży (ib.). – Modli się zaś o szczęście w Bogu. Można by tę myśl cieniować, lecz zasadniczo jest to nie tylko naczelny, lecz właściwie jedyny przedmiot jego modlitwy, któremu wszystko inne jest podporządkowane. Dziwnym może się wydawać, że natura tak kontemplatywna, jak św. Augustyn, tak był oddany życiu czynnemu, że stanowił prawdziwy ośrodek duchowy swego wieku, jak o tym najwymowniej świadczy jego korespondencja. Dążący całą istotą ku odwiecznemu źródłu prawdy i dobra, cały się poświęcił i wydał na usługi bliźnich. Niezrównany wyraz dał temu w 57 Trakt. na św. Jana (2). Wiemy o tym, że na posłudze ewangelicznej łatwo zbrukać nogi po szlakach światowych, lecz wie i o tym, że droga miłości bliźniego wiedzie do Chrystusa, który swym uczniom nogi umywa. Dopiero w spełnieniu jedynego przykazania miłości, które obejmuje i Boga i bliźnich dla Boga, widzi pełny ideał ewangeliczny. Ideał ten rysuje się przed nim na kształt owych czterech wymiarów miłości Chrystusowej, o której pisze Paweł św. (Ef. 3, 18 n.), że jest szeroka i długa i wysoka i głęboka, a jest to dla Augustyna postać krzyża, jest to miłość Boga, ukrzyżowana na miłości bliźniego. "Rozumiejąc tedy, żeśmy wędrowcami w tym życiu, bądźmy ukrzyżowani dla świata, rozszerzając ramiona przez dobre uczynki, i trwając (w nich) długomyślnie, aż do końca, wnosząc przy tym wzwyż serce, gdzie «Chrystus zasiada na prawicy Bożej» (Kol. 3, 1), a wszystko to przypisując nie sobie, lecz miłosierdziu Tego, którego sądów głębokich nie dociecze żadne badanie. Oto... prawdziwa szerokość, długość, wysokość, głębia, skąd dojdziemy do przewyższającej wszelką wiedzę miłości Chrystusowej i napełnieni będziemy całą pełnością Bożą" (L. 140, 36, 82). Oto w streszczeniu program życia św. Augustyna, zawarty w jego nauce o modlitwie) (nowość)

Ks. Michał Ignacy Wichert. Nauki katechizmowe o Składzie Apostolskim, Przykazaniach Boskich i Kościelnych, o Modlitwie Pańskiej i Sakramentach (uzupełniono)

Ks. Michał Ignacy Wichert. Nauki katechizmowe... O przeklęctwie. (Taka jest nieszczęśliwość nasza, iż słysząc i doświadczając ustawicznie między ludźmi przeklęctwa, i sami podobno od młodości do tego przywykłszy, za nic sobie ten grzech poczytujemy; a drudzy do tej przychodzą nieuwagi, iż śmią mówić, że bez przeklęctwa ani obejść się można, a koniecznie przeklinać muszą. O kto by mi to dał, abym mógł tę straszną zasłonę z oczu waszych zrzucić, a pokazać wam złość tego występku i przyprowadzić do tego, abyście najmocniej onego się przelękli i od siebie go oddalali? Proścież więc gorąco Boga, i razem z największą pilnością słuchajcie tak wam potrzebnej nauki. Nim do opisania złości tego występku przystąpimy, najprzód pokażem, co to jest przeklęctwo, i kiedy jest grzechem. Przeklęctwo jest to życzenie bliźniemu nieszczęścia jakowego ze złości ku onemu. Jeśli tedy kto z wielkiej zawziętości wielkiego nieszczęścia życzy bliźniemu swemu i szczerze żąda, aby się tak onemu stało, jak mówi i myśli, na przykład: by cię ciężka choroba porwała, by cię paraliż naruszył, lub piorun zabił, a tym bardziej, jeśli mu życzy zguby dusznej, na przykład: żeby cię diabli porwali, byś nagle umarł i wiecznie zginął; jeśli tego i tym sposobem życzymy szczerze, aby tak koniecznie stało się bliźnim naszym, grzech ciężki śmiertelny popełniamy... Was więc, rodzice i panowie i wszelką zwierzchność mający, prosimy, upominamy i zaklinamy, abyście wszystkimi siłami waszymi starali się te przeklęctwa oddalić od ust i serc waszych, ani w dziatkach waszych, w czeladce, ani zgoła w domach waszych przeklęctwa i złorzeczenia nie cierpieli; ale raczej zgodę, miłość i cichość jak największą zaszczepili. O jako tak szczęśliwe będą domy wasze, jako Bóg w nich przez łaski swoje mieszkać, jako wielkie wylewać na nie będzie błogosławieństwa swoje, kiedy bojaźń Jego rozkrzewiać w nich będziecie. Wy też wszyscy, którzy w tym nałogu zostajecie, całą siłą swoją starajcie się porzucić ten nałóg i jako od strasznego smoka, tak od grzechu tego uciekajcie. Wiedzcie o tym wszyscy w nałogu przeklęctwa zostający, iż pod utratą zbawienia winniście jego oduczyć się; jeśli zaś oduczać się nie będziecie, za ten sam grzech na wieki dusze wasze potępicie) (nowość)

Sac. Petrus Ludovicus Danes. Institutiones Doctrinae Christianae, sive Catechismus ad usum seminariorum (uzupełniono)

Sac. Petrus Ludovicus Danes. Institutiones Doctrinae Christianae... Pars I. Sectio II. Caput XII. De Absolutione et Satisfactione. (QUAESTIO. 1. Quis sacramenti poenitentiae minister est? R. Fide catholica certum est, non quosvis fideles indifferenter atque promiscue, sed solos episcopos et sacerdotes, institutos a Christo esse hujus sacramenti ministros; qui etsi mali fuerint et perversi, absolvendi tamen potestatem nullo modo amittunt... Q. 4. Quod confessarii munus est, et qualis deligendus? R. Cum partes hic sustineat et judicis et medici, prior muneris ejus pars est, ut gravium leviumque delictorum differentias, eorumque causas et effectus perspecta habeat: possitque praeterea eos, qui absolutionis beneficio idonei sunt, ab inidoneis internoscere; ut juxta Christi instituentis voluntatem peccata vel remittat vel retineat. Altera officii ejus pars est, ut congruas singulis poenas injungat, et opportuna contra tentationes remedia praescribat, justumque peccati horrorem ingeneret. Qui hac doctrina, prudentia et bonitate praeditus est confessarius, in directorem conscientiae prudenter eligitur. At qui tanti sui muneris aut ignarus, aut incurius est, vitia palpans potius quam emendans, et aliis inutilis et sibi ipsi noxius est. Caecus si caeco ducatum praestet, ambo in foveam cadunt (Matth. XV, 14)) (nowość)

Ecclesiae Magisterium. Papież Pius IX. Akt wiary w przywileje Maryi i nieomylność Papieża. PDF ) (O mój Boże, wierzę w Ciebie, wierzę we wszystko, coś objawił i co święty Kościół powszechny do wierzenia podaje. Wierzę przede wszystkim, że Najświętsza Panna Maryja jest prawdziwie Bożą Rodzicielką. Wierzę mocno niezachwianie, że jest zarazem Matką i Dziewicą i wolną od wszelkiego najmniejszego nawet uczynkowego grzechu. Tak samo wierzę mocno i niezachwianie, że Maryja od pierwszej chwili swego poczęcia, za szczególną łaską i przywilejem Boga wszechmogącego ze względu na zasługi Chrystusa Jezusa, Zbawiciela rodu ludzkiego, od wszelkiej zmazy pierworodnej winy zachowaną została. Również mocno i niezachwianie wierzę, że Papież rzymski, kiedy naucza z katedry, tj. gdy mówi wypełniając urząd swój jako Pasterz i Nauczyciel wszystkich chrześcijan, rozstrzyga mocą najwyższej i apostolskiej władzy swojej, że jakaś nauka odnosząca się do wiary lub do obyczajów od całego Kościoła ma być zachowaną, wskutek asystencji Boskiej, obiecanej mu w osobie świętego Piotra, posiada tę nieomylność, którą Boski Zbawiciel chciał obdarzyć Kościół swój w wyrokowaniu o wierze i obyczajach; a przeto wyroki takie Papieża rzymskiego mają moc niezmienną przez się, a nie dopiero przez zatwierdzenie Kościoła. To wszystko wierzę, dlatego że to podaje do wierzenia Twój Kościół święty, który jest kolumną i fundamentem prawdy, który nigdy nie omylił się ani się omylić nie może) (nowość)

Ks. Antoni Krechowiecki, Doktor Teologii. Skład Apostolski według Ewangelii i Ojców Kościoła. "Święty Kościół Powszechny...". Czy być mogą i co znaczą nowe dogmaty w katolickim Kościele? - Nieomylność Kościoła i Apostolskiej Stolicy. - Wyrok powszechnego Watykańskiego Soboru. - Stwierdzenie Nieomylności Papieskiej: świadectwa Ewangelii, Ojców świętych, Soborów i całej katolickiej tradycji. - Fakt bezbłędności Papieży w rzeczach wiary. - Główne powody niechęci i wrzawy obudzonej orzeczeniem Nieomylności tej. - Faryzeizm jej nieprzyjaciół. PDF ) (Tak, nieomylnym w rzeczach wiary i obyczajów jest nasz święty katolicki Kościół; i dlatego to zwie się on usty Apostoła Oblubienicą Chrystusa, czystą, niepokalaną, bez zmarszczki i plamy żadnej, albo, przez samego Pana, gmachem niewzruszonym, zbudowanym na opoce, której bramy piekieł nie zdołają przemóc. Dlatego też, jak uczy Paweł św., może on i powinien "burząc rady i wszelaką wysokość, wynoszącą się przeciw znajomości Bożej, podbijać każdy umysł pod posłuszeństwo Chrystusowe" (2 Kor. 10, 4-5). Kto słucha go i trwa w nim, ten tylko jest i zwie się wiernym, gdyż wiarą prawdziwą przylega doń; kto mu nie ulega, kto zrywa z nim, ten niewierny jest i zrywa z samymże Chrystusem; ten, jak gałąź, oderwana od pnia, usycha wnet a jako martwe i niepożyteczne drewno w ogień wrzuconym zostanie. Lecz, widzieliśmy wyżej przy świetle nauki Apostoła, iż podobnie, jak w ciele ludzkim, rozliczne członki są, a wszystkie one nie w jeden działają sposób (Rzym. XII, 4), tak i w Kościele świętym Zbawiciel nasz różne ustanowił stopnie, których przedziwna harmonia stanowi piękność wybranej Oblubienicy Jego. Tak jest Kościół nauczający, kierowniczy, jest też nauczany przezeń i kierowany Kościół, a oba działy czyli części te, jakkolwiek różne od siebie, jeden tylko Chrystusowy Kościół stanowią. Pierwszy czyli nauczający Kościół otrzymał od Boskiego Założyciela swojego prawo i władzę głoszenia w ciągu wieków wszystkich nauki objawionej i w tym to posłannictwie swym używa on przywileju nieomylności czynnej. Drugi, czyli uczący się Kościół, złożony z duchownych stopni niższych i wiernego ludu, z woli i ustanowienia Chrystusa otrzymał obowiązek przyjmowania z uległością podawanej sobie nieomylnie nauki, a tak korzysta z nieomylności nauczającego Kościoła, i, jak wyraża się teologia katolicka, posiada tym nieomylność bierną. A jedno i drugie, i powagę pierwszego i przykładną uległość drugiego, sprawuje jeden i tenże Duch Boży, przebywający w Chrystusowym Kościele i urzeczywistniający tak po Bożemu owe przedziwne, katolickie zjednoczenie, iż, wedle myśli i woli Pana, jako Ojciec z Synem a Syn z Ojcem, wszyscy jedno są... Nieomylność Papieska nie inną jest, niż nieomylność Kościoła; a Boski Zbawiciel nie dwie różne, odmienne zapewnił mu nieomylności, lecz jedną, której ogniskiem i organem jest bądź sama widoma Głowa jego, bądź Głowa wraz z członkami, tj. z biskupami, zgromadzonymi na Soborze lub rozsianymi po świecie. Taż sama Opatrzność, która strzeże Kościół swój od wszelkiego błędu, zastrzega też odeń widomego Zastępcę swojego i przedstawiciela, aby mógł paść owczarnię całą i utwierdzać w wierze bracią swoją. Nieomylność więc Papieża i Kościoła nauczającego nie tylko nie wykluczają się, nie przeczą sobie i sprzecznymi być nie mogą, ale zatwierdzają się społem i jednym są, jak jedna podstawa, jedno ich źródło, jeden Chrystus i jeden Duch Święty. A jak nie masz sprzeczności w Chrystusie, nie ma w Nim tak i nie, ale tak tylko, wedle wyrażenia Apostoła, tak, bez zaprzeczenia obecności i asystencji Chrystusowej w Kościele, niepodobna utrzymywać ni lękać się, aby mogło być, w rzeczach wiary, rozdwojenie między biskupami, Soborem a Papieżem. Wiemy już, zresztą, że Sobór o tyle tylko prawowitym jest i posiadającym nieomylną powagę, o ile ściśle złączonym z Namiestnikiem Chrystusa, przezeń uznanym i potwierdzonym; biskupi też o tyle uczestniczą w boskim przywileju nieomylności, o ile wiernie przylegają doń i jedno z nim stanowią. Dodajmy jeszcze, iż jakkolwiek uroczystym wypadkiem jest powszechne zgromadzenie Kościoła czyli Sobór, jakkolwiek pożytecznym w okolicznościach pewnych, uznanych przez Apostolską Stolicę, nie jest on i być nie może zwykłym organem nieomylnej w Kościele powagi. Zbyt często trudny, niemożebny nawet, nie był on nigdy poczytywany za niezbędny, z wyjątkiem chyba wypadku, gdy wątpliwą była prawowitość wyboru Papieża. Mijały wieki w chrześcijaństwie bez Soboru, a Chrystus, który sam ustanowił Papiestwo, nie ustanowił bynajmniej Soborów. Gdy zwołane są one, stają się przedstawieniem Kościoła, który sam je, głosem Papieża, gromadzi i stanowi. A pożyteczny niegdyś, za czasów samychże nieomylnych osobiście Apostołów, Sobór może być też i dziś zgromadzonym przez nieomylnych Papieży, skoro to za stosowne uznają, by kwestie wiary i moralności ściślej zbadane i uroczyściej uchwalone zostały. Podobnie ojciec rodziny, sam mogąc w jej sprawach stanowić, zwoływa niejednokrotnie ku naradzie członków swojego domowego ogniska, którego głową jest i przewodnikiem, aby, pod jego kierunkiem, wspólnie rozpatrzone i załatwione były) (nowość)

Ks. Prof. Eugeniusz Dąbrowski. Wniebowzięcie Matki Bożej w świetle Pisma św. PDF ) (Ruch asumpcjonistyczny w ciągu ostatnich lat dwudziestu pięciu wzmógł się w sposób niezwykły. Za jego początek uważa się powszechnie rok 1863, w którym Izabela hiszpańska zwróciła się do Piusa IX z prośbą o dogmatyzację wiary we Wniebowzięcie Matki Bożej. Od owego czasu ruch ten różne przechodził koleje. Wydawał się być bliskim celu już na Soborze Watykańskim i tylko nieoczekiwana przerwa w obradach stanęła na przeszkodzie. Po soborze, wskutek zmienionej sytuacji politycznej Rzymu dyskusje na czas pewien ucichły, aby w wieku XX odżyć na nowo i zwłaszcza od r. 1920 w potęgującym się ustawicznie nurcie wysunąć na czoło zagadnień teologicznych naszych czasów. Na początku ostatniej wojny Pius XII zezwolił na publikację wszystkich dokumentów dotyczących ruchu asumpcjonistycznego, przechowywanych w archiwach rzymskich. Zwróciło to uwagę całego świata na możliwość bliskiej dogmatyzacji, tym bardziej że i biskupi katoliccy, zarówno rezydencjalni, jak tytularni, na życzenie Stolicy Apostolskiej nadesłali kolejno swe vota w tej sprawie... Konstytucja apostolska Piusa XII "Munificentissimus Deus" odwołuje się bezpośrednio do Protoewangelii, pomijając inne dowody biblijne: "Wszystkie te rozumowania i dociekania świętych Ojców i teologów mają za ostateczną podstawę Pismo święte, które przedstawia nam Błogosławioną Matkę Boga jako najściślej zjednoczoną ze swym Synem i zawsze dzielącą Jego los... Jak zostało przepowiedziane w Protoewangelii (Rodz. 3, 15), nowy Adam odniósł całkowite zwycięstwo nad grzechem i śmiercią, według pism Apostoła Narodów (Rz. 5, 6; 1 Kor. 15, 21-26. 54-57). Dlatego też, jak chwalebne Zmartwychwstanie Chrystusa było częścią istotną i ostatecznym znakiem tego zwycięstwa, tak na mocy wspólnego losu, jaki Maryja dzieliła z Synem, należy wnioskować o uwielbieniu Jej dziewiczego ciała... Błogosławiona Matka Boga, Jezusa Chrystusa..., który odniósł triumf nad grzechem i jego skutkami, to osiągnęła, że została uchroniona od rozkładu grobu") (nowość)

Ks. Eugen Rissling. Nowe niebo i nowa ziemia. Święte relikwie jako początek eschatologicznej przemiany stworzenia. PDF ) (Dzisiejszy świat ma wiele bolesnych rys i krwawi z wielu ran. I w większości przypadków jesteśmy wobec tego bezsilni. Ale nawet jeśli nie możemy zaproponować żadnych konkretnych rozwiązań tego czy innego problemu, możemy mieć na niego inny, pozytywny wpływ. Przede wszystkim powinniśmy rozważać wolę Bożą w naszym życiu, żyć jak najcnotliwiej i często żarliwie się modlić. Posłuchajmy mądrego powiedzenia: Jeśli chcesz nawrócić świat, zacznij najpierw od własnego nawrócenia! W ten sposób możemy stworzyć "rezerwuar łaski". Jakkolwiek mały i skromny by on nie był, jest jednak prawdziwą i naglącą koniecznością, zwłaszcza w chwilach potrzeby, która zapewni nam duchowe przetrwanie. "Z którego całe ciało złożone i złączone przez wszystkie spojenia wzajemnej usługi, według działalności stosownej do miary każdego członka, sprawia wzrost ciała ku zbudowaniu samego siebie w miłości. To więc powiadam i oświadczam w Panu: abyście już nie postępowali jak i poganie postępują w próżności umysłu swego, ciemnościami zaćmiony mając rozum, oddaleni od życia Bożego wskutek niewiadomości, która w nich jest, z powodu zaślepienia ich serca; którzy popadłszy w rozpacz, wydali samych siebie na bezwstyd, na pełnienie wszelkiej nieczystości, na chciwość" (Efez. 4, 16-19). Im bardziej autentyczna i żywa jest nasza wiara, nadzieja i miłość, tym bardziej Chrystus będzie mógł się w nas kształtować i tym skuteczniej nasze działania będą zgodne z wolą Bożą. Może wtedy choć odrobina nadprzyrodzonego światła prawdy i miłości Chrystusa będzie przez nas promieniować na świat i my również staniemy się nosicielami Bożej rzeczywistości w tym świecie, który się od Niego odwrócił. Czy nie powinniśmy skorzystać z takiej szansy – zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy w wielu elementarnych dziedzinach zawieszono logikę i promuje się wiele szkodliwych, nieludzkich ideologii – aby żyć zgodnie z powołaniem, które zostało nam dane jako wiernym uczniom Chrystusa, aby odsuwać przekleństwo grzechu i pomnażać Boże błogosławieństwa? I kto wie, może nasze szczere wysiłki przyczynią się choć trochę do zmniejszenia uległości ludzi wobec przemijania lub "niewoli materializmu" i zwiększą nadzieję na "chwalebną wolność dzieci Bożych". Nie chcemy, by zabrzmiało to pretensjonalnie, ale być może uda nam się lub zostaniemy dopuszczeni do udziału w procesie eschatologicznego przemienienia całego stworzenia i wiecznego uwielbienia Trójjedynego Boga, które już tu na ziemi się rozpoczyna) (nowość)

Ks. Józef Osiecki. Kazanie na uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. - O opiece Maryi, jaką nas wzięta do nieba otacza. PDF ) (W dniu dzisiejszym obchodzi Kościół święty jedną z najwspanialszych uroczystości Najświętszej Maryi Panny. Pamiątkę Jej cudownego wniebowzięcia. Według podania powszechnie przyjętego, Najświętsza Maryja Panna umarła w Jerozolimie w 23 roku po wniebowstąpieniu Pańskim a w 72 roku swego życia. Zaraz po tym błogosławionym zaśnięciu i złożeniu Jej w grobie, na głos Boży zmartwychwstała i razem z duszą i ciałem wziętą została do nieba, gdzie umieszczona na prawicy Jezusa, wywyższona jest nad chóry anielskie i ogłoszona Królową nieba i ziemi. Przedmiotem przeto i celem dzisiejszej uroczystości jest uczczenie błogosławionej śmierci Bogarodzicy, Jej zmartwychwstania i wzięcia do nieba. Jako oznakę radości swej z tryumfalnego wnijścia Maryi do nieba, wierni przynoszą dziś do poświęcenia zioła i kwiaty; podobnie jak niegdyś rzesza ludu, z palmami w ręku, spotykała Jezusa, jako Króla tryumfalnie wjeżdżającego do Jerozolimy. W zaprowadzeniu tego zwyczaju miano wzgląd na starożytne podanie, według którego, gdy apostołowie trzeciego dnia po pogrzebie Bogarodzicy otworzyli Jej grób, żeby raz jeszcze Ją oglądać, wtedy na miejscu gdzie spoczywało Jej niepokalane i święte ciało, znaleźli rosnące wykwitłe lilie, te godła Jej dziewiczej czystości i niewinności. Stąd uroczystość dzisiejszą zowią u nas Najświętszej Panny Zielnej, od ziół i kwiatów znoszonych do kościoła, jakby na usłanie nimi drogi, po której Ona wstąpiła z tej ziemi do niebieskiego Jeruzalem. Całe niebo rozradowało się z tryumfalnego tam wstąpienia Najświętszej Maryi Panny! Z jakąż pociechą przyjął Ją na łono swoje Bóg Ojciec jako ukochaną córkę, Syn Boży jako Matkę swoją, Duch Święty jako najczystszą Oblubienicę? Z jakąż radością powitali Ją aniołowie jako Panią swoją, patriarchowie jako wnuczkę swoją, prorocy jako przedmiot swoich przepowiedni, apostołowie jako wzór życia doskonałego, męczennicy jako pociechę w cierpieniach, święte dziewice jako lilię niepokalanej czystości. Będąc tedy przejęci najwyższym weselem z tak wielkiego szczęścia i chwały Maryi, tej Królowej niebieskiej i Matki naszej, z synowską ufnością w potrzebach duszy i ciała udawajmy się o pomoc do tej potężnej Pośredniczki naszej i jedynej Szafarki łask Boskich, albowiem wielka jest opieka Najświętszej Maryi Panny, która teraz będąc do nieba wzięta, wszystkich Ją pokornie proszących hojnie obdarza, o czym dnia dzisiejszego mówić przedsięwziąłem) (nowość)

Ks. Alojzy Bukowski SI. Jak dokonało się odkupienie ludzkości. PDF ) (Uczą Ojcowie święci i teologowie, że rodzaj ludzki popadł z powodu grzechu aż w potrójną niewolę. Najpierw w niewolę winy grzechowej, od której o własnych siłach nie mógł się uwolnić. Po wtóre w niewolę kary, nałożonej przez sprawiedliwość Bożą, której sam z siebie nikt nie mógł uniknąć. Karę tę stanowiła pożądliwość walcząca przeciwko duchowi, podbijająca w niewolę ciała i wikłająca człowieka w coraz to nowe i gorsze grzechy, oraz śmierć ciała i wieczną śmierć duszy, polegającą na odrzuceniu od źródła nadprzyrodzonego życia. Oprócz tego wymienia Objawienie jako następstwo grzechu, niewolę szatana, w którą człowiek, dając się szatanowi uwieść, sam się oddał, a którą Bóg dopuścił jako słuszną karę za odstępstwo człowieka od swego właściwego pana. Jak skutecznie szatan z otrzymanej nad człowiekiem mocy korzystał, jak dalece go pod swoją władzę podbił, o tym świadczy najlepiej historia demonizmu i satanizmu. Sam Chrystus nazwał szatana władcą tego świata, lecz równocześnie oświadczył, że przyszedł złamać jego moc i precz go wyrzucić (Jan. 12, 31). Ponieważ szatan skazany jest na wieczną śmierć w oddaleniu od Boga i także człowieka przez przywiedzenie go do grzechu o śmierć przyprawił, nazywa go Pismo św. władcą śmierci i mówi, że Chrystus przez śmierć swoją "zniszczył czarta jako władcę śmierci i wyzwolił tych, którzy dla bojaźni śmierci przez całe życie trzymani byli w niewoli" (Hebr. 2, 14-15). Pomimo uzyskania daleko idącego wpływu nad człowiekiem, nie był szatan, rozumie się, nigdy jego prawowitym panem; tym pozostał zawsze Bóg. Dlatego też Bogu, a nie szatanowi należał się okup. Przeciwne twierdzenie odrzucają już najpoważniejsi Ojcowie Kościoła z oburzeniem jako bluźnierstwo. Jako okup uwolnienia rodzaju ludzkiego z owej potrójnej niewoli złożył Chrystus Ojcu Niebieskiemu własne swoje życie... Umierając powiedział Chrystus "wykonało się". Słusznie mógł tak powiedzieć; albowiem wykonał do najdrobniejszych szczegółów wszystko, co Mu Ojciec Niebieski dla naszego odkupienia uczynić i wycierpieć polecił. Lecz czy dokonało się z tym rzeczywiste odkupienie ludzkości? Czy dokonało się ono przynajmniej w przeciągu dziewiętnastu wieków? Gdy rozglądniemy się po świecie, gdy zatrzymamy wzrok nasz choćby nad tymi krajami, nad którymi już dawno zaświtało światło nauki Chrystusowej, czy widzimy tu wszystkich ludzi szczęśliwych, cieszących się prawdziwą wolnością? Czy nie widzimy wielu jęczących dotąd w niewoli grzechu, w niewoli ciała i szatana, który niekiedy odbiera formalny kult od kulturalnych ludzi? Czy nie widzimy jak gigantyczne wysiłki ludzkie w szerokim zakresie wprost przeciwne wydają rezultaty? Jak przemyślnie wytworzone i nagromadzone bogactwa stają się powodem nędzy i głodu? Jak postęp wiedzy i techniki, zamiast dać ludzkości wolność, czyni jej dolę – właśnie ostatnimi czasy – coraz bardziej nieznośną i prawie, że rozpaczliwą? Przyczyny tego nie można się dopatrywać w nieużyteczności lub niewystarczalności odkupienia Chrystusowego; lecz tylko w braku należytego zeń korzystania, oraz w szukaniu wolności na fałszywych drogach. Dzieło odkupienia, dokonane przez Chrystusa nie miało być w planie Bożym równoznaczne z naszym rzeczywistym zbawieniem. Do wiecznego szczęścia chce nas Bóg stosownie do naszej natury przywieść przy świadomym i dobrowolnym współdziałaniu z Jego łaską, pobudzającą i uzdalniającą nas do zwycięskiej walki z nieprzyjaciółmi naszego zbawienia. Zadośćuczynienie i zasługi swoje dał nam Chrystus jako nieskończony skarb, z którego we właściwy sposób korzystać trzeba, oraz jako lekarstwo nieomylnej skuteczności, wymagające jednak właściwego stosowania i urządzenia całego życia według wskazań danych przez Zbawiciela słowem i przykładem. W miarę ukształtowania się na podobieństwo Chrystusa, odzyskuje każdy duchową wolność. Atoli całkowitej swobody i zupełnego pokoju nie możemy się spodziewać, dopóki pielgrzymujemy na tej ziemi z dala od Pana (2 Kor. 5, 6); albowiem jeszcze nie okazało się, czym będziemy, lecz wiemy, iż gdy się ukaże, podobni będziemy Panu (1 Jan. 3, 2). Wtenczas zniszczony będzie ostatni nieprzyjaciel naszej wolności, jakim jest śmierć (1 Kor. 15, 26). Albowiem Chrystus, który po swej śmierci chwalebnie zmartwychwstał, wskrzesi też nasze ciała i przemieni je według podobieństwa ciała jasności swej (Filip. 3, 21). Wtedy pełni radości wołać będziemy z Apostołem: "Gdzież jest o śmierci zwycięstwo twoje? Gdzież jest o śmierci oścień twój"? (1 Kor. 15, 55). Wtedy śmierć Chrystusa okaże się w całej pełni wiecznym odkupieniem ludzkości) (nowość)

Antoni Małecki, Profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Karta z dziejów Uniwersytetu Krakowskiego. PDF ) (W pierwszych dniach lipca 1448 roku ujrzał się Uniwersytet Krakowski w nader trudnym położeniu. Całe grono członków tego ciała naukowego zostało zawezwane przed króla. Salę tronową zapełnił świetny tłum dworzan królewskich, świeccy senatorowie i dostojnicy królestwa, biskupi prawie z całej Polski i Litwy, kapituła katedralna i co tylko było znakomitego w stolicy. Na tronie zasiadł młody, od roku zaledwie królem polskim koronowany Kazimierz Jagiellończyk. Obok niego – zajął miejsce odpowiednie swojej godności Legat papieski. Wszystko wskazywało na to, że chwila to uroczysta i że chodzi o rzecz jakąś niepowszedniego znaczenia. Kiedy na dany znak poważne grono akademików, z kilkudziesięciu osób złożone, z schylonymi czołami przybywało przed ten majestat najwyższej władzy: utkwili w nich wzrok wszyscy obecni z natężoną ciekawością, a na wielu twarzach wyczytać było można i inne jeszcze, górujące nad ciekawością uczucia – współczucie, obawę, niechęć. Król przyjął przybywających z zachmurzonym obliczem. Zostali zapytani mistrzowie Szkoły Głównej Krakowskiej, dlaczego sami jedni w całym królestwie odmawiają posłuszeństwa papieżowi Mikołajowi V? Zabrał głos na to jeden z ich grona, prawdopodobnie rektor owego roku, mistrz Jakub, doktor teologii i równocześnie przełożony stradomskiego św. Jadwigi klasztoru Bożogrobców Jerozolimskich. Oświadczył w imieniu Uniwersytetu, w słowach pokornych wprawdzie, ale stanowczych, że gdyby Mikołaja za papieża uznali, to by działali wbrew przekonaniu i sumieniu swojemu. Albowiem Akademia Krakowska zajęła wraz z całym katolickim światem, a mianowicie z wszystkimi uniwersytetami, stanowisko po stronie Soboru Bazylejskiego i uważa sobie za obowiązek konieczny, wytrwać na tym stanowisku. Ojcem świętym, przez Sobór Bazylejski za papieża uznanym, jest Feliks V, któremu i oni także zaraz po jego wyniesieniu w posłuszeństwo się oddawszy, pragną dochować tej wierności do końca) (nowość)

Ks. Józef Osiecki. Kazanie na uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła. - O łzach za grzechy i gotowości wypełnienia woli Bożej. PDF ) (Kościół święty, nie bez przyczyny uroczystość tych dwóch wielkich Apostołów Piotra i Pawła w jednym dniu święci; bo imiona ich tak są nierozdzielne, jak nierozdzielne były ich prace, trudy i zasługi względem religii, jak nierozdzielne były ich serca, przejęte tą samą gorliwością o zbawienie ludzi. Pierwszy z nich był głową Kościoła naszego i klucznikiem nieba, a drugi nauczycielem narodów, który rozniósł wiarę Jezusa po całym świecie. Wszakże, chociaż ci dwaj Apostołowie tak wysokie zajęli miejsce w Kościele Chrystusowym, to jednak mimo blasku cnót, mieli oni nim się nawrócili pewne ułomności które ich do nas jako grzesznych ludzi zbliżają. Piotr św. pewnego razu zaparł się był Chrystusa, a św. Paweł prześladował Kościół i jego wyznawców; wszakże błędy swoje tak wielkimi naprawili cnotami, że się później stali wielkimi świętymi. O św. Piotrze mówi Ewangelia, że gdy Pan Jezus w przedsionku u Arcykapłana spojrzał na niego, a wtedy kur po raz trzeci zapiał – Piotr przypomniawszy sobie przepowiednię, za grzech swój ciężki zapłakał (Łk. 22, 62). O Pawle świętym piszą Dzieje Apostolskie, że gdy jechał do Damaszku prześladować chrześcijan, nagle cudownym światłem olśniony spadł z konia i posłyszał głos z nieba: "Szawle! Szawle, czemu mnie prześladujesz?". A na zapytanie: "Kto Ty jesteś Panie?" otrzymał odpowiedź: "Jam jest Jezus, którego ty prześladujesz!". Wtedy Paweł ze drżeniem i zdumieniem odpowiedział: "Panie, co chcesz, abym uczynił?" (Dz. Ap. 9, 1-6). Otóż właśnie, owe łzy gorzkie św. Piotra, i ową gotowość św. Pawła czynienia co mu Bóg zalecił, postanowiłem obrać za przykład godny naśladowania. I mówić będę: 1-o O łzach św. Piotra i o łzach naszych. 2-o O gotowości św. Pawła służenia Bogu, i czy my go w tym naśladujemy) (nowość)

Św. Robert kard. Bellarmin SI, Biskup, Doktor Kościoła. Wykład Nauki Chrześcijańskiej, ułożony z rozkazu Klemensa VIII Papieża. ("UCZEŃ. Na co czynimy Znak Krzyża Świętego? NAUCZYCIEL. Najprzód, na okazanie iż jesteśmy Chrześcijanami to jest żołnierzami Najwyższego Wodza naszego Chrystusa: bo Znak Krzyża Świętego, jest jakby znamię lub barwa, i odróżnia żołnierzy Chrystusowych od wszystkich nieprzyjaciół Kościoła Świętego, to jest pogan, żydów, turków, i wszystkich kacerzów. Nadto, czynimy Znak Krzyża Świętego, dla wzywania pomocy Bożej we wszystkich sprawach naszych; bo przez ten Znak wzywamy pomocy Trójcy Świętej, przez Mękę Zbawiciela naszego: dlatego to dobrzy Chrześcijanie zwykli czynić Znak ten zaraz po przebudzeniu się, wychodząc z domu, siadając do stołu, idąc na spoczynek, i przed wszelką pracą. Na koniec, czynimy Znak Krzyża Świętego, na uzbrojenie się przeciwko wszelkim pokusom szatańskim; bo szatan lęka się niezmiernie Znaku tego, i przed nim ucieka. Często też przez Znak Krzyża Świętego, człowiek ochrania się od wielu niebezpieczeństw tak duszy jako i ciała, jeśli go czyni z wiarą i ufnością w miłosierdzie Boże, i w zasługi Chrystusa Pana naszego", – ss. 12-13) (nowość, djvu)

Ks. Ignacy Mioduszewski. Praktyczne objaśnienia zasad wiary i obowiązków moralnych. ("WSTĘP. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Na wieki wieków. Amen. Kochany Bracie, czytelniku! 1. Miły sercu obowiązek spełnię, gdy z tobą mówić będę o prawdziwym szczęściu człowieka, jako o najważniejszej sprawie duszy naszej. Każdy bowiem roztropny, tak pomyślnej doli dostąpić pragnie, a zasadza się ona na pozyskaniu łask Bożych i spokoju sumienia za życia i na otrzymaniu wiecznej nagrody po śmierci. To zaś szczęście jedynie zależy od akuratnego spełnienia następującego warunku: ażeby człowiek, wedle możności, Pana Boga poznał, – całym sercem i duszą Go umiłował, – przez całe życie wiernie Mu służył; – wszystkich zaś ludzi, jako Jego dzieci a swych braci, na równi z sobą ukochał. Za ochotne i dokładne dopełnienie tego warunku, duszę naszą czeka nieomylna nagroda w niebie; za niedopełnienie zaś tego, spotka ją wieczna kara w piekle. Z jednej więc strony zachęta nagrody, a z drugiej – pogróżka kary wiecznej, pobudzają nas do pilnego zastanowienia się nad swymi obowiązkami. 2. Obowiązki nasze inne są względem Pana Boga, – inne względem nas samych, – a inne względem bliźnich naszych. Przeto wszelkie niedbalstwo, odnoszące się do poznania tych obowiązków, aby je można było należycie wypełniać, jest rzeczywistym nieszczęściem człowieka, którego nikt rozumny sobie nie życzy. Dlatego też, ja, kapłan Chrystusowy, jakoby twój ojciec duchowny i brat starszy, mam obowiązek i prawo dopomóc ci w rozpoznawaniu woli Pana Boga i w urządzaniu podług niej życia swego; zechciej tylko z tych nauk i rad moich pilnie korzystać. Bo chociaż nic nowego ci nie powiem, tylko to objaśnię, co Pan Bóg nam objawił, a Kościół św. do wierzenia podał, jednakże te moje uwagi, rady i przestrogi, z innych dzieł zaczerpnięte, wielce ci pożyteczne być mogą, jeśli je uważnie odczytasz, dobrze zrozumiesz i do nich w życiu stosować się zechcesz. Jak z posianego ziarna wtedy tylko jest korzyść, gdy się przyjmie, urośnie i plon wyda, tak samo z wszelkiej nauki. Wiara objawiona i zdrowy rozsądek tego po nas wymagają, żebyśmy dokładnie zrozumieli przyczynę swego życia i ostateczny cel jego. A dotąd nie pojmiemy tego, dopóki nie będziemy wiedzieć: czym jest Pan Bóg, Stwórca wszystkich rzeczy, – czym jest człowiek, stworzenie Jego, – jaka jego zależność od swego Stwórcy, – w co on ma wierzyć, – czego się spodziewać, – co czynić, – czego się wystrzegać, – czyli słowem, jak on ma w życiu postępować, aby prawdziwego szczęścia dostąpił. Rozjaśnienie więc tych pytań i podanie praktycznego sposobu do urządzenia życia, jest zadaniem tej mojej książki", – ss. 1-2) (nowość, djvu)

Sac. Cyriacus Michael Petroccia. Lux et Pax in Synthesy Dogmatica. Lectiones resumptae in Tractatus: De Deo Uno - De Deo Trino - De Deo creante et elevante - De Novissimis - De Verbo Incarnato - De Gratia Christi - De Virtutibus infusis et donis Spiritus Sancti. ("De Gratia Christi. Caput IV. De gratia in ordine ad agentem. 1. – Contra Novatores, qui, procedentes ex errore destructionis liberi arbitrii quoad res spirituales, a peccato originali peractae, consequenter docuerunt: hominem sub influxu gratiae nullam exercere libertatem sed necessario trahi; contra Iansenistas, qui ad eamdem conclusionem devenerunt asserentes: gratiam efficacem esse vehementem delectationem caelestem cui resisti non possit; contra quoslibet praedeterministas vel deterministas, qui nisi verbis, re profecto negant hominem sub influxu gratiae efficacis constitutum non posse non agere, quod idem est ac necessario agere; cum Conc. Trid. (Sess. VI can. 4) dicimus «Si quis dixerit liberum hominis arbitrium, a Deo motum et excitatum, nihil cooperari assentiendo Deo excitanti atque vocanti, quoad obtinendam iustificationis gratiam se disponat ac praeparet; neque posse dissentire si velit, sed veluti inanime quoddam nihil omnino agere, mereque passive se habere, anathema sit». Hic evidenter agitur de libertate hominis constituti sub influxu gratiae, in sensu composito cum ea «A Deo motum et excitatum» – et quidem gratiae efficacis, sub hac enim gratia libertatem negabant Novatores, contra quos Trid. decretum latum est; et praeterea constat ex verbis «cooperari assentiendo Deo» quod nonnisi de homine constituto sub influxu gratiae efficacis intelligi possunt. – Omnem autem dubii et discutiendi possibilitatem tollunt haec verba Eccl. (XXXI, 8-10). «Beatus vir qui inventus est sine macula, et qui post aurum non abiit, nec speravit in pecunia et thesauris... qui potuit transgredi, et non est transgressus, facere mala, et non fecit». Ubi agitur evidentissime de homine constituto sub influxu gratiae efficacis, qua sola fecit mirabilia in Ecclesia Sanctorum, ob quae laudatur ut beatus. Hic vir asseritur ita fecisse ut potuisset non facere, quod sine vero exercitio libertatis sub influxu gratiae efficacis nullimode intelligi potest; quemadmodum sine vero exercitio libertatis sub influxu gratiae nullimode intelliguntur «Ante hominem vita et mors, bonum et malum, quod placuerit ei, dabitur illi» (Eccl. XV, 18), et nullimode intelligitur ratio meriti vel demeriti in ordine salutis", – pp. 204-205) (nowość, djvu)

Ks. Józef Osiecki. Kazanie na uroczystość Bożego Ciała. - O ustanowieniu Najświętszego Sakramentu i o godnym onego przyjmowaniu. PDF ) (Uroczystość Bożego Ciała, nie tylko jest jedną z najwspanialszych, ale najdawniejszym świętem w Kościele Chrystusowym. Wszystkie inne uroczystości są ustanowione od Apostołów lub od Kościoła, ta zaś uroczystość była ustanowiona od samego Chrystusa na Ostatniej Wieczerzy. Ustanowienie tej uroczystości i Ofiary Mszy św., jest jedno i toż samo: skąd wypływa, że święto Wieczerzy Pańskiej i Bożego Ciała jest tak dawne jak sam Kościół. Jako bowiem Trójca Przenajświętsza jest przedmiotem istotnym i celem ostatecznym czci naszej we wszystkich uroczystościach naszej religii, tak sakrament Eucharystii, jest ofiarą ciągłą i czcią najwyższą jaka się Bogu oddaje. To właśnie było przyczyną, dla której tak nierychło ustanowiono w Kościele uroczystość szczególną dla obchodzenia tych dwóch wielkich tajemnic, ponieważ rok cały był zawsze świętem Trójcy Świętej, którą czczono i Najświętszego Sakramentu, przez który Ją czczono. W roku dopiero 1264, papież Urban IV ustanowił uroczystość szczególną Najświętszego Sakramentu dla całego Kościoła, którą potwierdzili papieże Klemens V i Jan XXII. Dzieje kościelne, jako też Bulla papieża Urbana IV stanowiąca tę uroczystość, podają nam, że Bóg cudownym sposobem objawił wolę swoją niektórym osobom pobożnym względem ustanowienia tego święta i dlatego Kościół święty obchodzi je z największą jaka być może okazałością. To noszenie publiczne na procesji Ciała Chrystusowego, to Jego wystawienie przez całą oktawę po kościołach, te szczególne hymny, śpiewy i modlitwy, wszystko to uroczystość Bożego Ciała czyni najwspanialszą ze wszystkich innych. W dniu dzisiejszym, przenieśmy się myślą na owo miejsce i w chwilę, w której Zbawiciel przepełniony miłością ku ludziom, ten cudowny Sakrament postanowił, a z samego ustanowienia jego, nauczmy się jak Go w Komunii świętej pożywać mamy; o czym będzie dzisiejsza nauka) (nowość)

Ks. Józef Osiecki. Kazanie na uroczystość Trójcy Świętej. - Boska Opatrzność wszystkim się opiekuje, więc my za tę opiekę wdzięcznością Bogu odpłacać się winniśmy. PDF ) (Otóż, Bóg jest jeden w trzech Osobach, które są: Ojciec, Syn i Duch Święty. Każda z tych trzech Osób jest Bogiem, mimo to jednak, jeden tylko jest Bóg, bo wszystkie trzy Osoby jedną tylko mają naturę i jedno Bóstwo. Wszystkie te trzy Osoby Boskie, są odwieczne, nierozdzielne i równe sobie, nazywają się Trójcą Przenajświętszą. Bóg Ojciec jako odwieczny, nie pochodzi od nikogo. Syn Boży chociaż odwieczny, pochodzi od samego Ojca; Duch Święty także przedwieczny, pochodzi od Ojca i Syna. Bóg Ojciec jako Stwórca świata, objawił się pierwszym rodzicom w Raju, i dał im swoje przykazanie; a gdy zgrzeszyli i na cały naród ludzki nieszczęśliwe skutki tego grzechu sprowadzili, wtedy zstąpił z nieba na ziemię Syn Boży, aby przywrócić ludziom utracone szczęście. Potem Duch Święty istna miłość Ojca i Syna, przemawiał wprzód do ludzi przez proroków, potem zesłany został, aby nas oświecał i nauczał, udziela się nam w Sakramentach świętych, działa w nas łaską swoją, i przewodniczy nauce Kościoła. Lubo Bogu Ojcu przypisujemy stworzenie świata, Synowi Bożemu odkupienie, a Duchowi Świętemu uświęcenie, przez to nie wyznajemy trzech bogów, tylko jednego Boga w trzech Osobach; albowiem wszystko co się mówi o każdej Osobie Trójcy Świętej, to rozumieć należy o jednym nierozdzielnym Bogu, gdyż wszystkie dzieła, wszystkim trzem Osobom są wspólne. Samo tylko wcielenie Syna Bożego, przypisuje się wyłącznie drugiej Osobie Trójcy Świętej, bo sam tylko Syn Boży wziął naturę ludzką i stał się człowiekiem w żywocie Najświętszej Maryi Panny, ma ciało i duszę jak my. Te dwie natury Boska i ludzka, tak są ściśle z sobą złączone w Osobie Pana Jezusa, że jest On w jednej Osobie Bogiem i człowiekiem zarazem; skutkiem czego i Najświętsza Maryja Panna, słusznie nazywa się Matką Boską. Ponieważ w Jezusie Chrystusie są dwie natury: Boska i ludzka, zatem są i dwie wole: Boska i ludzka, wszakże jedna jest w Nim tylko Osoba, to jest Osoba Syna Bożego. Pan Jezus wyraźnie nam objawia tajemnicę Trójcy Świętej, gdy mówi do Apostołów: "Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody: chrzcząc je w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego" (Mt. 28, 19); a święty Jan Apostoł wykazuje jedność Bóstwa w tych trzech Osobach, kiedy pisze: "Trzej są, którzy świadectwo dają na niebie: Ojciec, Słowo i Duch Święty, a ci trzej jedno są" (1 Jan 5, 7). Bóg jeden w trzech Osobach, oto treść naszej wiary, fundament naszej religii i najwspanialsza z naszych tajemnic. Wyznajemy tajemnicę Trójcy Świętej, gdy się żegnamy, mówiąc: w Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Kościół Boży, użył tego znaku dla odróżnienia nas od niewiernych, a wszystkie swoje obrzędy, modlitwy i nabożeństwa, rozpoczyna i kończy od wezwania Trójcy Przenajświętszej... Wiara w tajemnicę Trójcy Świętej, powinna nas pobudzać do oddawania Bogu najgłębszej czci i wdzięczności, a rozważając Jego mądrość, wszechmocność i opatrzność, przez pobożne życie, starać się powinniśmy o pomnożenie chwały Jego. Ta nieustanna troskliwość Boga o to, aby wszystkie na świecie istoty osiągały swój cel, i w sposób najmędrszy kierowane były ku ostatecznemu przeznaczeniu swemu, nazywa się Opatrznością Boską. Ta to Opatrzność Boska wszystkim zarządza, wszystkim się opiekuje, a szczególnie człowiekiem, dlatego człowiek za te dobrodziejstwa wdzięcznością ku Bogu odpłacać się winien, i to będzie treścią dzisiejszej nauki) (nowość)

Ks. Józef Osiecki. Kazanie na uroczystość Zielonych Świątek. - O miłości Boga, której oznaką jest wypełnianie Jego przykazań. PDF ) (Uroczystość dzisiejsza Zielonych Świątek, jest największą i najradośniejszą po uroczystości Wielkanocnej, albowiem jest, jakby dniem urodzin Matki naszej Kościoła, którego Duch Święty jest Boskim Pocieszycielem, Wszechmocnym Stróżem i Obrońcą. Ta uroczystość oznaczona była figurą zielonych świątek żydowskich, zwanych pięćdziesiątnicą. Podług Ojców świętych, ogłoszenie prawa Boskiego na górze Synaj dnia pięćdziesiątego po wyjściu Izraelitów z Egiptu, przy odgłosie grzmotów i błyskawic, było powodem do ustanowienia zielonych świątek żydowskich; zaś ogłoszenie prawa nowego, danego Apostołom przez Ducha Świętego, stanowi przedmiot dzisiejszej uroczystości... Pan Jezus przed wstąpieniem swoim do nieba, obiecał Apostołom Ducha Świętego, który wyleje na nich wszystkie dary i łaski nadprzyrodzone, a wtedy zrozumieją dokładnie te prawdy, których ich nauczał: "będziecie mi świadkami w Jeruzalem, i we wszystkiej żydowskiej ziemi i w Samarii i aż na kraj ziemi" (Dz. Ap. 1, 8). Zalecił im także, żeby się nie oddalali z Jeruzalem, lecz wyczekiwali przyjścia Ducha Świętego. Jakoż, zaraz po wstąpieniu Pana Jezusa do nieba, powróciwszy z góry Oliwnej, jedenastu Apostołów, i inni uczniowie, razem z Najświętszą Panną, około stu dwudziestu osób udali się do Jeruzalem i tam w jednym domu zostając, w gorących modlitwach, oczekiwali Pocieszyciela z niebios. I oto, dnia dziesiątego około dziewiątej godziny z rana, usłyszeli szelest wielki, jakby gwałtownego wiatru, który wstrząsnął całym domem, i dał się słyszeć po całym mieście. Ten wiatr, łączył się z płomieniami ognia, które się rozdzieliły w postaci ognistych języków i stanęły nad głową każdej osoby z tego zgromadzenia. Nie był to ogień materialny, ale były to znaki zewnętrzne skutków, które Duch Święty sprawował wewnętrznie w każdym z uczniów i w sercu pierwszych chrześcijan, napełniając ich darami swymi. Dziś na procesji, na stacji w środku kościoła, śpiewa się hymn: Veni Creator, czyli Przyjdź Duchu Święty. Przez ten obrządek naśladujemy Apostołów z Najświętszą Maryją Panną i innymi uczniami zgromadzonych w wieczerniku, błagających o zstąpienie Ducha Świętego. Na końcu procesji, kapłan śpiewa po trzykroć: "Weźmijcie Ducha Świętego; których odpuścicie grzechy, są im odpuszczone". Powtarzając te słowa Zbawiciela wyrzeczone do Apostołów, Kościół święty, przypomina szczególniejszą łaskę Ducha Świętego, udzieloną biskupom i kapłanom do rozgrzeszania w sakramencie pokuty... Chrystus Pan uczy nas w dzisiejszej Ewangelii sposobu, jakim każdego czasu zdołamy zaprosić Ducha Świętego, aby zamieszkał w duszach naszych. Mamy miłować Boga, Stwórcę i Pana naszego. Serce, które miłuje Boga, jest prawdziwym kościołem Ducha Świętego. Pan Jezus mówi: "Jeśli mnie kto miłuje, będzie chował mowę moją, i do niego przyjdziemy i mieszkanie u niego uczynimy" (Jan 14, 23) i tymi słowy wskazuje nam prawdziwy sposób miłowania Boga. Opierając się tedy na tych słowach Zbawiciela, zamierzyłem wyłożyć wam, że przez wypełnienie woli Bożej czyli Jego przykazań, okażemy iż prawdziwie miłujemy Boga) (nowość)

Ks. Józef Osiecki. Kazanie na Poniedziałek Świąteczny. - O miłości Boga dla ludzi i o ich niewdzięczności względem Boga. PDF ) (Miłość Boga ku ludziom ujawnia się jeszcze lepiej w zamiarze, w jakim Bóg dał Syna swego światu. Nie posłał Go bowiem jako surowego Sędziego dla ukarania ludzi, lecz jako potężnego Pośrednika, któryby dla nich otrzymał przebaczenie. "Bo nie posłał Bóg Syna swego na świat, aby sądził świat, ale iżby świat był zbawiony przezeń". Świat nie zasłużył na taką miłość Bożą; pierwsi ludzie Adam i Ewa stali się Bogu nieposłuszni, i wszyscy ludzie którzy od nich pochodzą stali się synami gniewu i zatracenia. Świat więc zasłużył na potępienie a Bóg mu posłał odkupienie; umiłował ludzi, którzy Go nie miłowali, i dał im to co miał najdroższego – jednorodzonego Syna swego. Aniołów nie miłował Bóg tyle co ludzi. "Aniołom – mówi Piotr święty – którzy zgrzeszyli nie przebaczył, ale powrozami piekielnymi ściągnionych do piekła podał na męki, aby na sąd byli zachowani" (II Piotr. 2, 4). Lecz ludziom którzy są niżsi od aniołów, przebaczył i posłał im Syna swego. Nie w innym celu posłał Bóg Syna swego, tylko żeby ludzi postawił w możności zbawienia się. "Kto wierzy weń, nie bywa sądzony; lecz kto nie wierzy, już osądzony jest, iż nie wierzy w imię jednorodzonego Syna Bożego". Tu się zastanówmy, co nam czynić potrzeba, ażebyśmy z przyjścia Jezusa na świat, odnieśli korzyść zbawienną. Trzeba nam weń wierzyć ale wiarą żywą, wiarą, taką która działa przez miłość. Przez wiarę, rozumie się tu całe prawo które Jezus ogłosił. Jeżeli będziemy żyć według przepisów wiary i wiernie Bogu służyć, wtenczas słuszną możemy mieć nadzieję, że nie będziemy potępieni, bo nie będzie w nas żadnej winy, przez którą zasługiwalibyśmy na potępienie. Lecz kto nie wierzy, ten już jest potępiony, on sam siebie pozywa do sądu, sumienie jego staje się dla niego oskarżycielem. Przed Bogiem, który widzi niepokutę niedowiarków, nie ma prawa do zbawienia, kto nie wierzy w jednorodzonego Syna Bożego. Jeżeli wielu ludzi ginie, nie w Bogu tego przyczyna, gdyż Bóg uczynił wszystko, żeby ludzie mogli być zbawieni. Ludzie więc sami są przyczyną swego potępienia, bo czynią to co ich od zbawienia oddala, o czym w drugiej uwadze) (nowość)

Ks. Maciej Józef Scheeben, O. Euzebiusz Nieremberg SI. Uwielbienia łaski Bożej (uzupełniono)

Ks. Maciej Józef Scheeben, O. Euzebiusz Nieremberg SI. Uwielbienia... IV. 7. Łaskę Bożą naszą powinniśmy wyżej cenić, aniżeli aniołowie i Święci Starego Zakonu swoją łaskę cenili. (W Chrystusie wyniesioną jest natura nasza ponad wszystkie chóry aniołów a my wszyscy uczestniczymy we czci głowy naszej. Zaiste, gdyby aniołowie zdolni byli do zazdrości, to musieliby nam zazdrościć pomimo nikczemności natury naszej, iż Bóg obdarzył nas łaską w tak szczególniejszy sposób. Jakże zatem możemy być jeszcze tak bezczelni i tak mało sobie cenić owo dobro zazdrości godne, to jest łaskę Chrystusową? i jakże możemy jeszcze coś innego wyżej cenić, aniżeli łaskę? Raczej współubiegajmy się razem z aniołami i szacujmy sobie wielce łaskę poświęcającą, bo jeżeli aniołowie więcej światła i potęgi posiadają, to my znów mamy więcej powodów do tego, aby tę łaskę wysoko szacować; jeżeli aniołowie mogą łaskę łatwiej i bez przeszkody zachować, to my musimy sobie za szczególny zaszczyt uważać, iż możemy dla niej coś cierpieć i jaką małą ofiarę ponosić. Bóg z nieba będzie się przypatrywał tej walce z upodobaniem a aniołowie sami dopomogą nam w tym bojowaniu z największą radością... Łaska Starego Zakonu nie udzielała Świętym owej pełności i obfitości Ducha Świętego, owej miłości słodkiej i silnej, owego zmysłu duchowego i niebieskiego, jakim obdarzył Chrystus po swoim zmartwychwstaniu uczniów swoich; a wskutek tego i zachowanie prawa Bożego nie było dla nich jarzmem łatwym, miłym i słodkim, jakim stało się dla nas przez zasługi i przykład Zbawiciela. Wreszcie Święci Starego Zakonu nie mieli tego szczęścia, aby się mogli tak ściśle połączyć z Chrystusem, jak my się łączymy w Przenajświętszym Sakramencie Ołtarza, w tym źródle łaski Bożej; nie mogli oni pożywać prawdziwie, rzeczywiście i istotnie chleba niebieskiego synów Bożych i nie mogli pić ze strumienia łaski, płynącego w innych sakramentach ze krwi Zbawiciela. A przecież mieli oni takie wielkie pragnienie i głód za sprawiedliwością! a przecież postępowali tak ostrożnie w bojaźni Pańskiej, aby tylko nie utracić łaski! a przecież woleli wszystko wycierpieć, aniżeli wskutek grzechu popaść w niełaskę u Boga! Jakże zatem wielce będziemy się kiedyś wstydzić w dzień sądu ostatecznego, iż byliśmy pomimo większych dóbr i łask od Boga otrzymanych, tak zimni i obojętni i że Bogu za tyle dobrodziejstw odpłacaliśmy się najczarniejszą niewdzięcznością! O z jakimże to kiedyś strachem staniemy przed stolicą sędziowską Boga żywego, który nas ukochał więcej aniżeli aniołów i tych Świętych, gdy staniemy wobec tych duchów czystych i świętych, gdzie nie będziemy mogli bronić się, ani usprawiedliwić! Rozważajmy to czasami z żywą wiarą, żeśmy Bogu więcej winni, aniżeli aniołowie i usilnie starajmy się przynajmniej jak oni o to, abyśmy zachowali w przyszłości łaskę wiernie i aby talent nam powierzony wydawał obfite owoce) (nowość)

Ks. Alban Stolz, Doktor Teologii. Rady i przestrogi na całe życie. Pamiątka dla młodzieży męskiej przy ukończeniu szkół. PDF ) (1. Naprzód jesteś obowiązanym trzymać się wiary świętej katolickiej. Niezmierne to szczęście dla ciebie, żeś w tej wierze pouczony i wychowany; ona jest bowiem najdroższym skarbem, jaki możesz mieć w tym życiu ziemskim. Ale skarb ten, za który miliony męczenników oddały swe życie, możesz łatwo utracić przez lekkomyślność. Strzeż się więc towarzystwa i rozmowy z ludźmi bez wiary; oni są zwykle niesumiennymi i żyją w grzechach, a starają się dla zagłuszenia swego sumienia drugich do niedowiarstwa skłonić – lub są zarozumiałymi, chcą się czymś od innych wyróżnić; gdy jednak nie mają gruntownej wiedzy ani cnoty, odróżniają się niedowiarstwem. Nie czytaj książek ani gazet nieprzyjaznych wierze i Kościołowi, bo one są jako wilki, które przywdziewają na siebie owczą skórę oświaty i postępu. Gdy będziesz miał kiedy wątpliwość co do jakiej prawdy wiary, zapytaj się swego spowiednika, bo w dzisiejszych czasach znajduje się wiele ludzi niedouczonych, którzy usilnie starają się wiarę świętą podkopać i stłumić, i którzy prześladują pobożnych katolików kłamstwem, szkalowaniem i szyderstwem; potrzeba ci więc mieć siłę ducha, abyś się nie dał zwyciężyć przez względy na korzyść lub stratę; potrzeba mieć odwagę, abyś się nie bał ludzkich gróźb ani wstydził ludzkich szyderstw, ale okazywał się zawsze i wszędzie gorliwym katolikiem. – Zapisz sobie w pamięci słowa św. Apostoła Pawła: "Bojuj dobry bój wiary, dostępuj żywota wiecznego, do którego jesteś wezwan". Wyznawaj to i okazuj czynem, gdy tego chwała Boża wymaga, że jesteś z ciałem i duszą katolikiem i chcesz nim być do śmierci. Abyś w tym postanowieniu mógł wytrwać, schowaj sobie na pamiątkę swój katechizm i odczytuj go ustępami w każde święto. Gdzie idzie o taki skarb jak wiara, tam żaden trud, żadna ofiara nie jest za wielka) (nowość)

Ks. Alban Stolz, Doktor Teologii. Niezapominajki. Rady i przestrogi na całe życie dla młodzieży żeńskiej. PDF ) (1. Przez Chrzest święty stałaś się dziecięciem Boga – przez Komunię św. została twoja dusza Jego oblubienicą; tj. Pan Bóg miłuje cię nieskończenie więcej, niż najlepszy człowiek swoje dziecię, swego brata, przyjaciela lub oblubienicę miłować zdoła, i dlatego właśnie chce Pan Bóg, abyś i ty Go nawzajem miłowała nad wszystko, aby twoja dusza była zawsze piękną, czystą i godną mieszkać z Nim w niebie. – Chociażby się twe ciało zestarzało, dusza powinna zostać zawsze młodą, piękną, ukochaną oblubienicą Pana Jezusa przez całe życie i na wieki. 2. Przede wszystkim powinnaś się starać, abyś białej szaty swej duszy tj. jej niewinności i świętości otrzymanej we Chrzcie i Komunii św. nigdy nie splamiła. Unikaj więc towarzystwa takich osób, które nie mają wiary, które lekkomyślnie mówią, żartują lub zbyt śmiałe są w swoim postępowaniu – a gdyby kto się ośmielił zachowywać się nieskromnie w twej obecności, okaż mu swoje oburzenie. – Szanuj w sobie godność oblubienicy Chrystusowej i nie trać jej dla przypodobania się śmiertelnemu człowiekowi, który wkrótce zgnije w grobie. Nie bądź też skorą do tańca, bo członki Chrystusowe nie tańczą. 3. Bądź czysta przez wzgląd na swoją godność, iżeś świątynią Bożą – w ubiorze zaś bądź obyczajną i skromną. Nie ubieraj się wytworniej, niż inne bogobojne dziewice twego stanu. Nie staraj się odróżnić od nich, aby zwrócić na siebie czyjąś uwagę, albo komuś się przypodobać. Chęć odznaczania się strojem, podobania się i wszelkiego rodzaju próżność są brzydkimi wadami, które pokryją twoją duszę jakby trądem i uczynią Boskiemu Oblubieńcowi obrzydłą. Czyliż nie przenosisz Pana Jezusa, który za ciebie umarł na krzyżu i do ciebie zstąpił w Komunii św. nad wszystkich ludzi? I cóż ci pomogą ludzie przy śmierci i w wieczności?) (nowość)

Ks. Józef Osiecki. Kazanie na uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. - O ważności słowa Bożego i o obowiązku słuchania go. PDF ) (Po zmartwychwstaniu swoim, Pan Jezus pozostawał jeszcze na ziemi przez czterdzieści dni, w ciągu których obcując często z Apostołami, wiele z nimi raczył mówić o królestwie niebieskim, i wyuczył ich wszystkiego co do ustanowienia i rozszerzenia Kościoła potrzebnym było. Dziś na początku Mszy odbywa się procesja na pamiątkę drogi Zbawiciela z uczniami na górę Oliwną. Gdy Pan Jezus wstępował do nieba, uczniowie oddawali Mu pokłon głęboki i polecali się Jego opiece; potem ukazali się aniołowie i pocieszając ich oznajmili, że Jezus Chrystus przyjdzie kiedyś powtórnie na sąd. Przeto w czasie procesji, na stacji w środku kościoła, w śpiewie zanoszą się błagalne modły do Zbawiciela: "aby wejrzał na pokorne sługi swoje, i bronił ich od szatańskiej napaści, a gdy przyjdzie sądzić świat, aby raczył się zmiłować nad grzesznymi i do wiecznej przypuścił ich nagrody". Na końcu procesji kapłan trzymając krzyż w ręku, po trzykroć ogłasza Wniebowstąpienie, powtarzając słowa Zbawiciela, którymi zapowiedział odejście swoje: "Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, Boga mojego i Boga waszego" (Jan 20, 17)... Pan Jezus odchodząc do nieba, zlał na Apostołów wielkie posłannictwo rozkrzewiania wiary. "Idąc tedy – wyrzekł do nich – na wszystek świat, opowiadajcie ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzci się, zbawion będzie: a kto nie uwierzy będzie potępion" (Mk 16, 15-16). Z tych słów poznali oni, że nie królestwo świata, ale królestwo Boga, prawdy i cnoty mają rozszerzać. Poznali ważność posłannictwa swego, że ewangelię, czyli słowo Boże mają ogłaszać całemu światu. I o tym to obowiązku opowiadania ewangelii włożonym na Apostołów i ich następców będzie dalsza nauka; czyli o ważności słowa Bożego, i o obowiązku chrześcijan słuchania go) (nowość)

List pasterski Biskupów austriackich. Znaki czasu: niedowiarstwo, indyferentyzm i praktyczny materializm. PDF ) (Nie o wiele lepszą, jak zupełne niedowiarstwo jest i obojętność w wierze, stawianie wszystkich religij na równi czyli indyferentyzm. W naszym czasie ubogim w wiarę rozszerzyło się po wszystkich klasach społeczeństwa, mianowicie zaś w tak zwanych stanach wykształconych, mniemanie, że na religijnej wierze i jej treści mało zależy; rzeczą główną, mówią, jest zachowanie się moralne. Jeżeli człowiek zachowuje się względem bliźniego uczciwie i dobrze, jeżeli obowiązki swoje jako obywatel państwa wypełnia wiernie, nie idzie wtedy o jego poglądy religijne. Cóż rzeczecie wierni Katolicy na takie zasady, głoszone dzisiaj w rozmowach, po gazetach i w książkach w sposób najjawniejszy? Bóg posyła na świat swego jednorodzonego Syna jako światłość świata, jako jedynego nauczyciela ludzi, jako ich Odkupiciela i Wybawcę od grzechu, od nędzy i śmierci, jako Założyciela Kościoła do sprawowania dalszego dzieła Odkupienia i oto ma być rzeczą obojętną, czy się naukę tego Posłannika Boskiego przyjmuje lub nie przyjmuje, czy się uczestniczy lub nie uczestniczy w Jego dziele Odkupienia, czy się poddaje Jego Kościołowi, lub się Mu odmawia wiary i posłannictwa? Czyż indyferentyzm taki nie jest wzgardzeniem religii Jezusa Chrystusa, krzyczącą niewdzięcznością względem Zbawiciela? Zaprawdę! obojętność względem wszelkiej religii, stawianie na równi religij wszystkich, mieści już w sobie i niedowiarstwo. Albo czyż nie jest to niedowiarstwem, jeżeli Bóg kazał ci się trzymać Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła, a ty odpowiadasz: nie! wszystkie religie są sobie równe!?) (nowość)

Ks. Edward Kosibowicz SI. Kazanie na II Niedzielę po Wielkanocy. PDF ) (Przyszedł Dobry Pasterz i poznały Go Jego owieczki. Poznały Go po tym geście miłości i miłosierdzia, którym leczył, wskrzeszał i rozgrzeszał; poznały Go po tym słowie, którym porywał od brudu i nędzy na wyżyny najszlachetniejszych poświęceń: Błogosławieni ubodzy... cisi... czystego serca... płaczący... głodni i prześladowani... Poznały Go po tym spojrzeniu, którym sięgał głębin duszy i rozpraszał w niej wszelkie zarzuty i życiowe zastrzeżenia, a od sieci, roli czy bankierskiego stolika słał na ciernisty gościniec apostolskiej pracy. Poznały Go i po tych łzach współczującego wzruszenia, które wymknęły się nie tyle z oczu, ile z serca, nad mogiłą przyjaciela. Poznały przede wszystkim moc Jego miłości, gdy konał na samotnej skale, a i w godzinie swej najstraszniejszej udręki umiał jedynie przebaczać i błogosławić. Dobry to Pasterz, bo nie żałował trudu ni ofiary, cierpiał i nie oszczędzał swych sił, umierał za miliony, bo umiłował je bez granic i miary. A kiedy po znoju ziemskiego pasterzowania odchodził do swego Ojca, to i wtedy ostatnie słowa pociechy skierował do swej owczarni, iż nie zostawi jej na sierocej doli, nie wyda w ręce najemników, ale pasterzować jej będzie wszechmocny, choć niewidzialny, gromadzić będzie owieczki po opłotkach i rozłogach życia, by cała ludzkość zebrała się w jednej owczarni pod opieką Jego, jedynego, Boskiego Pasterza. Odszedł a jednak pozostał, pasterzuje dalej, przyciąga swą ofiarną miłością miliony dusz. Szedł z nimi na rzymskie areny, gdzie okrucieństwo tyranów targało na krwawe strzępy ciała męczenników, by wyzwolić nieśmiertelne dusze. Wśród ryku zgłodniałych zwierząt, poprzez dym żywych pochodni źrenice męczenników dostrzegały Dobrego Pasterza, wychodził do nich z wawrzynem zwycięstwa, uśmiechnięty i promienny: Quo vadis Domine?... Poznawały Jego głos i konały w ekstazie nieziemskiego szczęścia. Szedł z nimi w ciągu wieków ulicami paryskiej komuny, odwiedzał kazamaty londyńskiego Toweru czy moskiewskiej czerezwyczajki, ponad lufy karabinów przyciągał spojrzenie bohaterskiego syna Meksyku, Ojca Pro, a okrzyk ludzkiego przerażenia zamieniał na okrzyk nadludzkiego triumfu. Dobry, Boski Pasterz pociągał swoje owieczki z cichego tabernakulum w mrocznych katakumbach, posilał je swym ciałem, poił swą krwią, wśród morza brudu, wyuzdania oraz egoizmu budził dusze promienne, które jak ewangeliczny zaczyn, przetworzyły pogański świat. Z podziwem patrzano na Chrystusową owczarnię, a nawet nie rozumiejąc jej ideałów wyznawano głośno: "Patrzcie, jak ci się kochają!". Miłość bezgraniczna Dobrego Pasterza pociągała i jednoczyła dusze, zapalała je apostolskim ogniem. Cóż dziwnego, iż w katakumbach i na pomnikach najstarszej chrześcijańskiej sztuki jawi się tak często postać i symbol Dobrego Pasterza. Nie znikł On jednak i z romańskich świątyń czy gotyckich tumów, z renesansowych i barokowych kościołów, gdyż centrum ich stanowi wszędzie to samo tabernakulum, z którego pasterzuje swą miłością i swym miłosierdziem Chrystus. Zna On swoje owieczki a i one nieomylnie Jego głos poznają. Głos prawdy, która przemawia sumieniem, głos objawionej nauki, której strzeże Kościół, głos miłosierdzia i łaski, która płynie z Sakramentów świętych. Tak było w ciągu wieków, tak jest i dzisiaj, gdyż Chrystus, Dobry Pasterz, ten sam wczoraj i dziś, ten sam i na wieki) (nowość)

Ks. Edmund Stabryła SI. Kazanie na uroczystość Królowej Korony Polskiej. - Najświętsza Maryja Panna Uzdrowieniem chorych. - Opiekunką rodziny. - Chwałą i dźwignią narodu polskiego. PDF ) (Doprawdy, wychowywać i urabiać tak kapryśne, lekkomyślne i niesforne dziecko, jakim był naród nasz w ostatnich trzech wiekach swego bytu niepodległego i nie tylko nie zrazić się do niego, ale okazywać mu tyle prawdziwie macierzyńskiej cierpliwości, dobroci, słodyczy i miłości, tak go bronić i osłaniać – tego dokonać mogło tylko Serce Tej, która jest Matką samego Boga-Człowieka i Współodkupicielką rodzaju ludzkiego! Maryja też w gruncie rzeczy nigdy nas nie opuściła. Ona jak księżyc świeciła stale na naszym niebie i rozpraszała ciemności zwątpienia, jak jutrzenka poiła serca nadzieją w tę straszną prawie lat 150 trwającą noc niewoli. Ona nam zastępowała Matkę-Ojczyznę. A skoro tylko wybiła godzina na naszym zegarze dziejowym, ledwie pierzchła noc niewoli i naród polski z radością powitał wzejście dnia wyzwolin – Ona osłania go przed piorunami zawieruchy bolszewickiej i spełnia Cud nad Wisłą... I tak jak ongi, spełniło się w naszych czasach, że Maryja to najpewniejsza nasza dźwignia i ostoja. Obyż spełniło się jeszcze to drugie, by Maryja stała się chwałą narodu naszego w chwili jego szczęścia. Albowiem "szczęśliwe narody, które taką mają historię, jak Polska – powiedział niegdyś nuncjusz polski, Pignatelli (późniejszy papież Innocenty XII), – szczęśliwszego od was nie widzę państwa, gdyż wam jedynym zechciała być Królową Maryja, a to jest za